Dlaczego po 40-ce brzuch zaczyna rosnąć
|

Dlaczego po 40-ce brzuch zaczyna rosnąć?

7 rzeczy, które zmieniają się, choć jesz prawie tak samo.

„Przecież jem prawie tak samo jak dziesięć lat temu. Dlaczego więc przybywa mi kilogramów, szczególnie w okolicy brzucha?”

To zdanie słyszy się bardzo często po czterdziestce. Najprostsze wyjaśnienie brzmi: „metabolizm zwalnia z wiekiem”.

Problem w tym, że nauka pokazuje znacznie ciekawszy obraz.

Duże badanie opublikowane w Science, obejmujące ponad 6400 osób z 29 krajów, wykazało, że po uwzględnieniu wielkości i składu ciała wydatkowanie energii pozostaje zaskakująco stabilne mniej więcej między 20. a 60. rokiem życia. Wyraźniejszy spadek pojawia się później.

Czterdzieste urodziny nie uruchamiają więc nagle metabolicznego hamulca.

Dlaczego w takim razie spodnie robią się ciaśniejsze?

Najczęściej nie odpowiada za to jedna rzecz, lecz kilka niewielkich zmian, które z czasem zaczynają się sumować.

1. Ruszasz się mniej, choć możesz tego nie zauważać

Nie chodzi wyłącznie o trening.

Ogromne znaczenie ma codzienny ruch: chodzenie, schody, praca w domu, spacery, stanie, przemieszczanie się, spontaniczna aktywność.

W wieku 25 lat łatwo przejść kilka kilometrów w ciągu dnia niemal przypadkiem. Po czterdziestce częściej pracujemy przy biurku, jeździmy samochodem i mamy mniej spontanicznej aktywności.

Jeżeli jednocześnie porcje pozostają takie same, może powstać niewielka, ale regularna nadwyżka energetyczna.

I właśnie dlatego dobrym pierwszym krokiem nie musi być restrykcyjna dieta.

Może nim być po prostu więcej ruchu każdego dnia.

WHO zaleca osobom dorosłym 150–300 minut umiarkowanej aktywności aerobowej tygodniowo albo 75–150 minut aktywności intensywnej, a także ćwiczenia wzmacniające główne grupy mięśni co najmniej dwa razy w tygodniu.

2. Mięśnie zaczynają mieć większe znaczenie niż wskazówka wagi

Z wiekiem coraz ważniejszy staje się skład ciała.

Dwie osoby ważące 80 kg mogą wyglądać zupełnie inaczej, jeśli jedna ma więcej tkanki mięśniowej, a druga więcej tkanki tłuszczowej.

Dlatego po 40. roku życia warto przestać myśleć wyłącznie:

„Jak mniej jeść?”

i zacząć zadawać pytanie:

„Jak zachować mięśnie?”

Trening oporowy jest jednym z najlepiej udokumentowanych sposobów ochrony siły i masy mięśniowej. Badania prowadzone u kobiet w średnim wieku wskazują, że trening siłowy może skutecznie przeciwdziałać niekorzystnym zmianom składu ciała związanym z wiekiem i okresem menopauzalnym.

Nie trzeba od razu zostać kulturystą. Przysiady, ćwiczenia z gumami, hantle, maszyny czy trening z masą własnego ciała wykonywane regularnie mogą być znacznie ważniejszą inwestycją niż kolejna „dieta cud”.

3. U kobiet dochodzi jeszcze jeden ważny element: menopauza

W okresie okołomenopauzalnym zmienia się nie tylko masa ciała, lecz również miejsce magazynowania tkanki tłuszczowej.

Duże wieloletnie badanie SWAN wykazało, że podczas przejścia menopauzalnego tempo przyrostu tkanki tłuszczowej wzrastało, a masa beztłuszczowa zaczynała się zmniejszać. Co ciekawe, sama masa ciała nie przyspieszała równie gwałtownie.

To tłumaczy doświadczenie wielu kobiet:

„Waga prawie się nie zmieniła, ale sylwetka wygląda inaczej.”

Dlatego obwód pasa, siła mięśni i skład ciała często mówią więcej niż pojedyncza liczba na wadze.

4. Śpisz krócej — i możesz jeść więcej, nawet tego nie zauważając

Sen jest jednym z najbardziej niedocenianych elementów kontroli masy ciała.

W randomizowanym badaniu opublikowanym w JAMA Internal Medicine uczestnicy z nadwagą, którzy wcześniej spali mniej niż 6,5 godziny, wydłużyli sen średnio o około 1,2 godziny.

Rezultat?

Ich spożycie energii zmniejszyło się średnio o około 270 kcal dziennie w porównaniu z grupą kontrolną — bez narzucania specjalnej diety.

Oczywiście nie oznacza to, że wystarczy dłużej spać, aby schudnąć.

Pokazuje jednak coś ważnego:

czasami problem nie zaczyna się na talerzu.

Jeżeli regularnie śpisz 5–6 godzin, zanim zaczniesz kolejną dietę, przyjrzyj się również swojemu wieczorowi.

5. „Jem tyle samo” nie zawsze oznacza „jem to samo”

Porcja może wyglądać podobnie, a zawierać zupełnie inną ilość energii.

W kontrolowanym badaniu NIH opublikowanym w Cell Metabolism osoby jedzące dietę opartą na żywności wysoko przetworzonej spontanicznie spożywały więcej kalorii i przybierały na wadze w porównaniu z okresem, kiedy jadły żywność nieprzetworzoną.

Dlatego warto częściej wracać do prostego jedzenia:

warzyw, owoców, roślin strączkowych, produktów pełnoziarnistych, jaj, ryb, naturalnego nabiału, orzechów i dobrej jakości źródeł białka.

Nie chodzi o perfekcję.

Chodzi o to, aby większość codziennego jedzenia rzeczywiście odżywiała, a nie tylko dostarczała kalorii.

6. Błonnik może być jednym z najprostszych sprzymierzeńców

Produkty roślinne mają jeszcze jedną przewagę: błonnik.

Badania wskazują, że niektóre rodzaje błonnika rozpuszczalnego mogą zwiększać uczucie sytości i wpływać na ilość później spożywanego pokarmu.

Dlatego zamiast zaczynać od liczenia każdej kalorii, spróbuj prostszego eksperymentu:

dodaj coś roślinnego do każdego głównego posiłku.

Nie odejmuj wszystkiego naraz.

Najpierw dodawaj to, czego w diecie brakuje.

To jedna z najprostszych zmian, którą można utrzymać przez miesiące, a nie tylko przez siedem dni.

7. Największa zmiana po 40. może dotyczyć nie metabolizmu, lecz nawyków

Połączmy teraz wszystkie elementy.

Trochę mniej ruchu.

Trochę mniej mięśni.

Trochę gorszy sen.

Więcej stresu.

Więcej gotowego jedzenia.

Mniej warzyw.

Wieczorem kieliszek alkoholu albo mała przekąska.

Każda z tych rzeczy osobno wydaje się niewielka.

Ale organizm nie rozlicza ich osobno.

Sumuje je dzień po dniu.

Dlatego skuteczna zmiana po czterdziestce rzadko polega na znalezieniu jednego „sekretu metabolizmu”.

Polega na odbudowaniu kilku prostych nawyków.

Prosty eksperyment na najbliższe 30 dni

Zamiast przechodzić na kolejną restrykcyjną dietę, spróbuj przez miesiąc:

  1. codziennie chodzić więcej niż obecnie,
  2. dwa razy w tygodniu wykonywać ćwiczenia siłowe,
  3. zadbać o regularny sen,
  4. do każdego głównego posiłku dodawać warzywo lub owoc,
  5. częściej wybierać produkty mało przetworzone,
  6. zapewnić źródło białka w głównych posiłkach,
  7. zamienić część słodzonych napojów i alkoholu na wodę.

Brzmi mało spektakularnie?

I dobrze.

Najbardziej wartościowe strategie zdrowotne często właśnie takie są.

A suplementy?

Tutaj warto zachować zdrowy rozsądek.

Żaden suplement nie zastąpi ruchu, snu, warzyw ani dobrze skomponowanej diety.

Może natomiast stać się elementem codziennego rytuału, jeżeli jego skład i forma odpowiadają naszym potrzebom.

Jednym z produktów, który zwrócił moją uwagę, jest PhytoLife firmy Synergy WorldWide. Jest to płynny suplement zawierający m.in. chlorofilinę sodowo-miedziową, olejek z mięty pieprzowej, sproszkowany sok z młodego jęczmienia oraz ekstrakt z lucerny.

Nie traktowałbym PhytoLife jako „spalacza tłuszczu” — nie ma podstaw, aby w ten sposób przedstawiać ten produkt.

Znacznie bardziej podoba mi się inne podejście.

PhytoLife można włączyć do wody i potraktować jako element nowego, bardziej świadomego rytuału dnia — obok lepszego jedzenia, ruchu i odpowiedniego nawodnienia. Mięta pieprzowa ma również dobrze udokumentowaną historię wykorzystania w preparatach stosowanych przy łagodnych dolegliwościach ze strony przewodu pokarmowego, choć działanie konkretnego produktu zależy od dawki i postaci preparatu.

Jeżeli więc najpierw porządkujesz podstawy i szukasz produktu roślinnego, który możesz łatwo włączyć do codziennego schematu, warto przyjrzeć się PhytoLife bliżej.

Nie jako drodze na skróty.

Raczej jako jednemu z elementów większej zmiany.

Bo po czterdziestce nie potrzebujesz walczyć ze swoim organizmem.

Potrzebujesz trochę lepiej zrozumieć, czego teraz od Ciebie potrzebuje.


Ważne: artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje indywidualnej konsultacji medycznej. Niewyjaśniony lub szybki przyrost masy ciała, znaczne zmęczenie, obrzęki, zaburzenia miesiączkowania lub inne nowe objawy warto omówić z lekarzem. Suplementy diety nie zastępują zróżnicowanej diety ani zdrowego stylu życia.

Podobne wpisy